﻿DIALOGI TRZECIEGO SCENARIUSZA

POCZĄTEK

Marbus:
Udało nam się przejść przez tę cholerną przełęcz. Teraz droga będzie już o wiele prostsza. Wystarczy przejść przez mos.. Co tu się stało!?

Kochan:
Niech to szlag! Domy w okolicy są opuszczone. Ktoś dawno splądrował tę osadę.

Ashuran:
Sssstójcie, orkowie! Te tereny należą teraz do nas, jaszczurów.

Marbus:
Przeklęte płazy! Trzeba było was wytępić dawno temu! Gewold dobrze zrobił, odmawiając wam sojuszu z naszymi klanami. Ta osada przez dziesięciolecia czuwała nad mostem. Następny taki jest kilka dni drogi na północ. Odcięliście nam drogę do Gelu'Aben!

Kochan:
Uspokój się, kuzynie. Nie widzę tutaj śladów grabieży. Jedzenie dalej jest w spichlerzach. Nie wspominając już o kosztownościach. Wątpię, by jaszczury napadły na domy naszych braci.

Ashuran:
Jeździec wilka ma rację, wodzu orków... Niecały rok temu ja i moi bracia zostaliśmy przepędzeni przez ludzkich magów z bagien na zachodzie. Zatrzymaliśmy się tu, a z orkami z osady mięliśmy całkiem dobre stosunki. Niedługo potem zakwitł między nami handel. My dawaliśmy im leki, oni nam metal... Wszystko zmieniło się przed miesiącem.

Ashuran:
Noc była zimna i mglista. Jak wszystkie tej zimy. Nasze szamanki od dawna wróżyły nadejście złych mocy, jednak to, co zobaczyliśmy, było ponad wszelką miarę... Duchy niemal bezgłośnie wychyliły się z lasów. Zdążyły wyrżnąć kilkunastu wojowników, zanim orkowie spostrzegli się, że są atakowani. Rozpętał się chaos. Razem z moimi najlepszymi wojownikami ruszyliśmy w górę rzeki, by pomóc waszym braciom, jednak gdy doszliśmy do mostu...

Marbus:
Mów dalej, jaszczurzy przywódco...

Ashuran:
Jeden z duchów opętał ciało dowódcy orków. Ten chwycił oliwę i pochodnie. Na własne oczy widziałem, jak z szaleńczym uśmiechem staje na środku mostu, wylewa na siebie łatwopalną ciecz i podpala... Zaraz po nim spłonął też most... Przez dym niewiele widzieliśmy, jednak krzyki umierających słychać było do samego rana. Kilku moich weteranów próbowało przepłynąć rzekę... Żaden z nich nie powrócił.

Kochan:
Kuzynie, zdaje się, że jaszczur mówi prawdę. Kilku moich zwiadowców znalazło w domach ślady ich leków. Nie możemy sobie pozwolić na bezsensowną bitwę...

Marbus:
Tak... Masz rację, Kochan. Jaszczurze! Ja i moi wojownicy musimy przejść na drugą stronę rzeki!

Ashuran:
Obawiam się, że będzie to trudne, orku... Nasza wróżbitka wyczuła zbliżające się z południa zło. Może jednak uda się nam odeprzeć nieumarłych wspólnymi siłami.

Marbus:
Niech tak będzie. Te bezduszne stwory zapłacą nam za naszych braci. Niech kobiety i dzieci zabiorą ze spichlerzy całą żywność, gdy my rozprawimy się z nieumarłymi.


Dialog podczas zabicia Kochana:

Marbus:
Nie! Bez Kochana nie uda mi się poprowadzić klanu!


Dialog podczas zabicia Marbusa:

Marbus:
Um... Umieram...


Dialog podczas zabicia Ashurana:

Marbus:
Nie! Bez pomocy jaszczurów nie uda nam się pokonać nieumarłych!


Dialog na koniec tur:


Marbus:
Nieee... Teraz nie uda się nam już ocalić naszego klanu!





Tura 5:

Marbus:
Rzeka jest zdradliwa... Nie pamiętam żadnej zimy, podczas której taka jej część byłaby zlodowacona.

Ashuran:
To prawda. Pierwszy raz się zdarza, by mróz był aż tak silny. My, jaszczury, potrafimy zdobyć żywność nawet w takich warunkach, jednak dla waszej rasy będzie to naprawdę trudny rok.

Marbus:
Krasnoludy wiecznie mają krypty pełne żywności i gorzałki. Ludzie dostaną zaopatrzenie z Wesnoth. Elfy mają w lasach tyle żywności, że nawet nie czynią zapasów... Grabież to zaprawdę jedyna droga przetrwania dla orków.





DIALOG PO DOTARCIU DO ZNAKU/POKONANIU NIEUMARŁEGO PRZYWÓDCY:

Marbus:
Wreszcie się udało. Bitwa była naprawdę ciężka. Niech wszyscy przejdą na zachodnią stronę rzeki. Rozpalicie ogniska i załóżcie suche ubrania. 

Kochan:
Tak. Napijmy się też wódki. Dobrze nam zrobi. Dać mi zaraz mięso dla psów!

Ashuran:
Więc jednak się udało. Wątpiłem, byśmy wyszli z tej bitwy cało. Odpocznijmy zatem i pomówmy o twojej drodze, wodzu orków...

Marbus:
Hmm... Co masz na myśli, jaszczurze?

Ashuran:
Podążasz do Gelu'Aben, jednak droga do twierdzy może być zwodnicza... Kto wie, czy nieumarli nie zaatakowali już waszych braci?

Marbus:
Tak... By dojść do Gelu'Aben będziemy musieli przejść przez tereny Elgerusa. Ten zawszony ork od lat nazywany jest szalonym. Założę się, że sytuacja w jego twierdzy, Sunek Dal, jest jeszcze gorsza, niż nasza. Może próbować nas ograbić...

Kochan:
Prócz Elgerusa na tych ziemiach władają też trollę. Od lat były pod batem Elgerusa i jego klanu. Jeśli czeka nas bitwa, na pewno nam pomogą.

Ashuran:
Jest jednak inna droga... Przez bagna... Znacznie szybsza...

Marbus:
A gdzie jest haczyk, jaszczurze?

Ashuran:
Mowa tu o bagnach, z których wyrzucili nas ludzcy magowie. Możecie przez nie przejść. Niechybnie czeka was wówczas bitwa, ale pomogą wam w niej moje jaszczury. Mogę dać wam do dyspozycji najlepszych żołnierzy i wróżbitów, a całkiem sporo znajdziecie ich też ukrytych na bagnach... Nie wspominam już o zasobach żywności, które odbilibyście z rąk magów.

Kochan:
Zastanów się dobrze, kuzynie... I tak czeka nas walka. Którą drogą pójdziemy...

(I tutaj pojawia się możliwość wyboru)

Marbus:
Więc ja...

(Opcja 1) "Wsparcie trolli będzie najlepszym wyborem. Ruszamy do Sunek Dal!"
(Opcja 2) "Chcę mieć jaszczurki przy swoim boku. Maszerujemy na bagna!"


DIALOG PO WYBRANIU OPCJI PIERWSZEJ:

Ashuran:
Sss...! Niech tak będzie. Rozumiemy to, że wolicie zarżnąć waszych własnych braci, niż nam pomóc. Idźcie zatem.

Marbus:
Odszczekaj to, nędzny płazie!

Kochan:
Marbus! Spokojnie... Nie chcemy walki. Może się także okazać, że będziemy musieli tu wrócić. Odpocznijmy jeszcze chwilę, a potem ruszajmy...

Marbus:
Tak... Masz rację. Wypijmy jeszcze trochę wódki, a potem ruszajmy. Pora wesprzeć trolle.


DIALOG PO WYBRANIU OPCJI DRUGIEJ:
(pojawia się Emborgi-tarash)

Emborgi:
Słuszny wybór, młody wodzu. Wiedziałam, że nam pomożesz.

Marbus:
Co? Skąd się wzięła ta stara jaszczurka?

Ashuran:
To jest Emborgi-tarash. Nasza duchowa przewodniczka i najlepsza wróżbitka w naszym klanie.

Kochan:
Zdaje się, że wróżbita czym starszy, tym lepszy...

Emborgi:
Słyszałam to, jeźdźcze wilka... Przewidziałam to, że się tu pojawiasz. Przepowiedziałam też, że pokonasz ludzkich kuglarzy na bagnach. Sama Cię tam poprowadzę i będę Ci towarzyszyć przez całą twoją podróż. Wraz z moim ludem.

Marbus:
Hmm... To wielkie słowa, Emborgi-tarash. Zaszczytem będzie dla mnie mieć Cię wśród swojego klanu.

Ashuran:
To wielka strata dla nas, że nas opuszczasz, wróżbitko. Nie mam jednak prawa Ci tego zabronić. Niech mądrość twego słowa przemawia do twych nowych braci, jak przemawiała do nas, starsza.

Emborgi:
Niech tak będzie. Żegnaj, mój synu. Przepowiadam Ci, że niedługo wrócisz z naszymi braćmi na bagna, które odbijemy.

Marbus:
Wypijmy zdrowie naszych nowych braci i sióstr. Odpocznijmy i bawmy się. Pogrzebmy zmarłych, uczcijmy ich pamięć. A nazajutrz ruszymy drogą na bagna.